politycy o prawiePrawa zwierzątPrawo

Czy prawa zwierząt istnieją? Rozliczenie mitów.

Czy prawa zwierząt istnieją?

Wstęp

W kontekście praw zwierząt ostatnimi czasy medialną stała się wypowiedz Pana Ministra Tomasza Rzymkowskiego: „według nauki, prawo jest przypisane Bogu i ludziom”. – Jest prawo Boskie, które nazywane jest także naturalnym, i to wynikające z systemów wartości, którymi żyje dane społeczeństwo. Z nich również wynikają pewne obowiązki, które człowiek ma względem zwierząt. Jak choćby to, że rolnik, który zajmuje się hodowlą, nie może zwierząt głodzić czy dręczyć. Ale zwierzę nigdy nie może być podmiotem praw. Pojęcie „prawa zwierząt” nie istnieje”.

Uwzględniając fakt, że tego typu medialne wypowiedzi bezpośrednio wpływają na kształtowanie świadomości prawnej społeczeństwa, postanowiłem przedstawić Państwu ten krótki wpis.

Prawo naturalne a prawa zwierząt, ideologizacja?

Historia teorii i filozofii prawa niewątpliwie jest skomplikowanym i mało znanym zagadnieniem. Niniejszy wpis nie aspiruje do pełnego przedstawienia wszelkich zagadnień a jedynie do ogólnego zarysowania problemu.
Poniższa lista nie jest wyczerpująca, nie zawiera wszystkich historycznych jak i aktualnych koncepcji filozofii prawa, ma na celu jedynie przedstawienie ogólnego historycznego kontekstu z perspektywy rozwojowej.

Prawo naturalne jako źródło wszelkiego prawa.


Pierwszymi i najstarszymi koncepcjami prawa jest prawo naturalne. Wedle tej idei, prawo nie jest tworzone przez człowieka a jedynie odkrywane, jest obiektywnie istniejącym faktem. Głównymi przedstawicielami tego okresu są św. Augustyn oraz św. Tomasz z Akwinu, odpowiadający za powstanie nurtów: augustianizmu oraz tomizmu.
W kontekście historii europejskiej wczesnym prawem naturalnym było prawo boskie, pochodzące od Boga katolickiego.

W późniejszym okresie rozwoju naturaliści zaczęli odchodzić od silnie zideologizowanej perspektywy judeochrześcijańskiej. W konsekwencji źródłem prawa przestał być faktycznie istniejący byt czy też „najwyższa mądrość Boża” (jak u św. Augustyna), a stała się nim określona reguła postępowania.
Przykładową zasadą postępowania w ujęciu proceduralnie rozumianego prawa natury jest imperatyw kategoryczny Kanta. W znacznym uproszczeniu zasada ta sprowadza się do „Postępuj tylko wedle takiej maksymy, co do której mógłbyś jednocześnie chcieć, aby stała się ona prawem powszechnym”. Myśl dobrze wyrażana w starym polskim przysłowiu „czyn bliźniemu swemu to, co chcesz, by tobie czyniono” (złota zasada moralna).

W nurt naturalizmu prawniczego wpisuje się także koncepcja umowy społecznej. W największej ogólności jest to idea, wedle której do powstania państw i społeczności doszło w wyniku łączenia się jednostek, które to wcześniej żyły w stanie naturalnej wolności. Jednostki te łączą się poprzez zawarcie swego rodzaju dorozumianej umowy, właśnie umowy społecznej.
Wedle tej koncepcji, początkiem życia społecznego było porzucenie naturalnego stanu natury i przejście do życia we wspólnocie. We wspólnocie, w której to właśnie umowa społeczna określa podstawowe zasady funkcjonowania i stanowi źródło wszelkiego prawa.

Pozytywizm prawniczy.

Głównie XIX i XX wieczny nurt bezpośrednio przeciwstawiający się koncepcji prawa naturalnego.
Opiera się na dwóch zasadniczych tezach: pojęcie prawa jako takiego sprowadza się do normy prawnej oraz nie ma koniecznego związku między prawem a moralnością.
Najważniejszym przedstawicielem europejskiego pozytywizmu prawniczego był Alf Ross, wzorujący swoją koncepcję na pracach Hansa Kelsena. Wedle Rossa nie istnieje prawo jako takie a jedynie konkretne systemy prawne.
Za kluczową uważał on: odpowiedz na pytanie, czy dana norma prawna obowiązuje w konkretnym systemie prawnym. O obowiązywaniu normy prawnej decyduje przewidywane działanie sędziego, norma prawna obowiązuje więc wtedy gdy po jej naruszeniu w toku procesu istnieje realne prawdopodobieństwo, że będzie ona stanowiła istotny czynnik w decyzji sędziego o zastosowaniu władzy państwowej.

Co prawda pozytywizm prawniczy absolutnie nie wyklucza postulatu tworzenia prawa moralnego, niemniej oddziela on moralność od prawa, traktując je jako odrębne systemy aksjologiczne.
Pozytywizm był często krytykowany za brak zewnętrznego uzasadnienia normy prawnej. Podnoszono, że prawo nie może stanowić uzasadnienia samego dla siebie.
Najważniejszym jednak aspektem krytyki pozytywizmu była jego bezradność wobec „państwa bezprawia” (przede wszystkim III Rzeszy).
Niemniej doktryna pozytywizmu prawniczego stanowiła istotny kamień milowy w rozwoju nauk prawniczych, umożliwiając analizę prawa w odcięciu od silnie ideologicznych założeń naturalizmu.

Realizm prawniczy.

Realizm prawniczy przedstawia prawo jako element realnego świata, traktując je bądź jako fenomen psychologiczny, bądź socjologiczny. Kładzie nacisk na prawo w działaniu “law in action” w przeciwstawieniu do prawa pisanego “law in books”. Co ciekawe analogiczny podział wprowadzali już juryści rzymscy, dzieląc prawo analogicznie na ius i lex.
Realizm prawniczy odrzuca zarówno naturalizm (z powodu założeń metafizycznych) jak i pozytywizm (ze względu na formalne rozumienie prawa).

Wedle koncepcji psychologicznych prawo istnieje jako przeżycia ludzkie – prawo jest w istocie zespołem faktów psychicznych. Ludzie kierują się nie aktami prawnymi a swoimi przeżyciami i emocjami. Znanym przedstawicielem tego nurtu był Leon Petrażycki.

Wedle koncepcji socjologicznej istotą prawa są zachowania ludzkie, “law in action”. Prawem są wzory postępowania przejawiające się w powtarzalnych masowych zachowaniach występujących w określonej zbiorowości ludzkiej.

Wniosek.

Konkludując, nie sposób zrozumieć przeciwstawiania prawa naturalnego prawu zwierząt, w taki sposób jakoby prawo zwierząt miało stanowić ideologizację w trakcie gdy prawo naturalne miałoby być obiektywnym i pozbawionym ideologii postrzeganiem nauk prawnych.
W oczywisty sposób podejście prawnonaturalne jest nie tylko w głównej mierze historyczne, ale też stanowi najsilniej zideologizowaną ze wszystkich koncepcji teorii i filozofii prawa.

Jeżeli Ministerstwo Edukacji pragnęłoby odejść od ideologicznego postrzegania prawa, zasadnym jest postulat, aby rozpocząć od zaprzestania powoływania się na przestarzałe koncepcje religijnego naturalizmu prawniczego.

Bez względu zaś na przyjętą podstawę filozoficzną, trend odrzucania przez przedstawicieli władzy wszelkich aspektów prawa, które nie wywodzą się bezpośrednio z przyjętego przez nich zewnętrznego systemu wartości, ocenić należy jako wysoce niebezpieczny.
Zachęcam Czytelnika do zadania sobie pytania: skoro prawa zwierząt mogą być odrzucone tylko dlatego, że nie da się ich w prosty sposób wywieść z zasad religijnych, co może być następne? Czy prawo do obrony wynika bezpośrednio z katolickiego katechizmu? Czy takie uzasadnienie odnajdzie prawo do ochrony własności?

Nie należy także zapominać, że Państwo Polskie gwarantuje równe traktowanie i ochronę prawną każdemu obywatelowi bez względu na jego poglądy religijne. Za Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej: […] Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł […].

Nie sposób sobie wyobrazić, jak ta zasada miałaby być realistycznie pogodzona z uzależnianiem interpretacji treści prawa od aksjologicznej podstawy w zasadach określonego nurtu religijnego.